Czy jest ktoś, kto choć raz w swoim życiu nie usłyszał przysłowia „Nie oceniaj książki po okładce”? Pomimo tego, że jest to bardzo znane i szlachetne stwierdzenie, my właśnie tak jesteśmy zaprogramowani – aby tę pierwszą i najważniejszą (szczególnie w marketingu!) ocenę oprzeć właśnie na pierwszym wrażeniu. Dlaczego? Tak właśnie działa mózg. Obraz oraz idące za nim przesłanie zrozumiemy w mgnieniu oka i dopiero po złapaniu tego haczyka będziemy zastanawiać się, czy chcemy dowiedzieć się więcej na dany temat. Poza tym, najzwyczajniej w świecie, mamy niewiele czasu. Dociera do nas zbyt dużo różnorodnych informacji, które oczywiście musimy przesiać, aby nie zwariować z ich nadmiaru, więc jeśli coś ma zwrócić naszą uwagę, musi zrobić to w ekspresowym tempie. Jak więc masz posiąść uwagę Twoich odbiorców?

Zbyt wiele informacji

Mówią, że od przybytku głowa nie boli… Więcej informacji oznacza pełniejszy obraz sytuacji i więcej możliwości wyboru. Problem zaczyna się wtedy, kiedy danych mamy zbyt wiele. Nie zapamiętujemy wszystkiego, co do nas dociera – automatycznie selekcjonujemy to, co trafia do naszej świadomości, a jeśli informacja nie jest ani ciekawa, ani pożyteczna, to po prostu przepadnie. Dla nas, jako ludzi, to bardzo dobrze, w końcu możemy jakoś funkcjonować. Gorzej jeśli akurat jesteśmy tymi, którzy walczą o trochę uwagi i próbują coś przekazać.

Obraz dociera do nas pierwszy

Warto zapamiętać, że znacznie lepiej radzimy sobie z obrazami niż z tekstem. I nie jest to wcale
niechlubny znak naszych czasów, tak już po prostu jesteśmy skonstruowani. Obraz to symbol –
oglądamy go, a przekaz jakby sam dociera do naszej świadomości. Z tekstem jest po prostu znacznie więcej roboty, a to wyraźnie opóźnia dotarcie informacji. Widzimy wiele małych symboli w postaci liter, a potem musimy złożyć z nich zdania. Tekst wymaga od nas więcej skupienia, bo nie wystarczy tylko patrzeć, aby pojąć sens. Poza tym chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, że zlepek liter nie jest nawet w połowie tak atrakcyjny wizualnie jak dobra grafika. To przecież widać na pierwszy rzut oka!

Jednak nie tak szybko!

Dobre zdjęcie potrafi zachęcić klienta do dokonania zakupu. W końcu sam opis butów na pewno nie zadziała na wyobraźnię tak dobrze, jak ładne zdjęcie. Wiadomo też, że posty zawierające grafiki są częściej udostępniane w mediach społecznościowych, a wykres sprawdzi się lepiej od samego opisu, bo zwyczajnie bardziej kompleksowo przedstawia cały problem. Ba! Nawet przycisk pod formularzem jest łatwiej kliknąć, niż zwyczajny link.

Dobieraj odpowiednie kolory do marki

Także kolory mają swoje znaczenie. Różne barwy różnie nam się kojarzą i różne wpływają na emocje. Zielony kojarzy się z bezpieczeństwem i zdrowiem, niebieski z powagą i stabilnością, natomiast żółty to barwa optymizmu oraz energii. Kolory potrafią nawet odpowiednio nastroić potencjalnego klienta! Na przykład kolor czerwony, czyli pogromca wszystkich diet, ponieważ wzmaga nasz apetyt. Tak, ta czerwień w logo McDonald’s czy KFC jest jak najbardziej uzasadniona!

Co więc trzeba zrobić? Pokazywać odbiorcom infografiki, memy, zdjęcia, a nawet filmy. W końcu
zależy nam na tym, aby jak najszybciej zyskać uwagę potencjalnych klientów i przyciągnąć ich wzrok. Pamiętaj jednak, by zamieszczona grafika przekazywała zaplanowaną przez Ciebie treść i wywoływała takie emocje, jakie w zamyśle miała wywoływać, także przez odpowiedni dobór kolorystyki. Poza tym nie zapominaj o tekście – obraz co prawda dociera pierwszy i ma być swego rodzaju przynętą, ale potem przychodzi moment, w którym zainteresowany będzie chciał dowiedzieć się więcej o Twojej ofercie i jedyne, czego będzie szukał, to treść w formie tekstowej – po coś jednak ten język powstał. Wszystko musi tworzyć spójną całość!

Masz już jakieś pomysły na ciekawe, przyciągające uwagę grafiki? A może chcesz zmienić kolor logo
swojej marki? Jeśli dobrze CZYTAŁO Ci się ten artykuł, udostępnij go i zostaw po sobie jakiś komentarz! Odwiedź też profil na Facebooku i zapisz się na newsletter, jeśli marketing nie jest Ci obojętny!