Walentynkowy prezent postanowili zaserwować internautom europosłowie. 14 lutego bowiem odbyła się w Parlamencie Europejskim debata, która dotyczyła wprowadzenia dyrektywy o prawach autorskich, zwanej potocznie Acta 2. Użytkownicy sieci ostrzegają, że prawo to ograniczy wolność dzielenia się treściami w Internecie i zmonopolizuje rynek wydawców online, pozwalając na wybicie się tylko tych największych. Ile w tym prawdy, a ile straszenia?

Zacznijmy od rozróżnienia pojęć: rozporządzenie i dyrektywa. Gdy mamy do czynienia z pierwszym, przegłosowane zmiany muszą być wprowadzone w wyznaczonej formie. Dyrektywa zaś mówi po prostu o tym, że przepisy krajowe muszą zostać dostosowane do nowo obowiązującego prawa, bez podawania konkretnych wytycznych. I właśnie z rozporządzeniem mamy do czynienia tutaj. Stopień i szybkość wprowadzenia zmian mogą być różne w zależności od państwa członkowskiego. Jednak na chwilę obecną wydaje się, że klamka zapadła i akt w obecnej formie będzie poddany pod głosowanie w marcu bądź kwietniu. 14 lutego odbyła się debata, dotycząca właśnie tego, jak ma wyglądać dokument i co dokładnie ma się zmienić.

Monopol największych wydawców?

Ograniczone mają być wpisy z Google News. Do tej pory, wchodząc w wyszukiwarkę Google na urządzeniu mobilnym, otrzymywaliśmy każdego dnia nowe wiadomości ze świata. Pochodziły one z różnych, zarówno większych, jak i mniejszych portali. Pozwalały na dopasowanie wiadomości pod kątem zamieszkania, czy zainteresowań. Sceptycy wprowadzanych zmian straszą, że od tej pory promowane będą wyłącznie wpisy dużych serwisów, takich jak np. Onet, ponieważ każdy serwis będzie mógł zażądać opłaty za opublikowanie jego linku czy choćby fragmentu tekstu. Może to zniechęcić Google do popularyzowania małych serwisów i sprawić, że amerykański gigant technologiczny postawi na duże wydawnictwa, z którymi zawrze umowy. Ustawa ma na celu zwiększenie ochrony twórców, piszących blogi, wiadomości, czy wpisy, a w praktyce może przyczynić się do ich upadku, poprzez brak promowania.

Mniejsza swoboda udostępniania treści – blokowanie komentarzy

Acta 2 może także w znacznym stopniu ograniczyć możliwość dzielenia się i współtworzenia Internetu, na przykład poprzez edytowanie Wikipedii, czy dodawanie komentarzy. Dyrektywa narzuca na wydawców, właścicieli serwisów obowiązek filtrowania tego, co piszą internauci na ich stronach. Ma to na celu ochronę przed nielegalnym wykorzystywaniem tekstów, czy grafik. Choć komunikat Parlamentu Europejskiego mówi: “Porozumienie gwarantuje możliwość przesyłania utworów w celu cytatu, krytyki, recenzji, karykatury, parodii lub pastiszu, dzięki czemu memy i GIF-y będą nadal dostępne i udostępniane na platformach internetowych“, w praktyce może się to okazać marnym pocieszeniem. Mało który portal będzie śledził dokładnie wszystkie komentarze i filtrował, które z nich są jeszcze dopuszczalną parodią, czy już nielegalnym wykorzystaniem utworu. Może się to przyczynić do wyłączenia możliwości pisania komentarzy, co zresztą już jest zapowiadane przez wiele stron.

A może pomoże?

Ograniczenie Internetu swoją drogą, a fakt, że porusza realny problem, swoją. Rozporządzenie o prawach autorskich w internecie nie jest bowiem szopką, tworzoną z nudów, przez Europosłów, którzy bawią się w stanowienie prawa. Wielu artystów w dzisiejszych czasach naprawdę spotyka się z dużym problemem nielegalnego udostępniania ich utworów, przez co spada sprzedaż ich płyt, czy książek. Może to prowadzić do tego, że działania artystyczne zwyczajnie przestaną się opłacać i artyści przestaną tworzyć, bo nie będą mieli za co żyć. Tak więc nielegalne udostępnianie fragmentów, bądź całych utworów, naprawdę w pewnych okolicznościach może przyczynić się do bardzo dużych strat.

Podczas trwania live’a na balanGO.pl w ostatnią środę, poruszany był właśnie temat praw autorskich. Jeden z komentujących napisał, że jest autorem poradników, które trafiły nielegalnie na portal Chomikuj.pl. Jednak aby zdobyć do nich dostęp, trzeba było wcześniej zapłacić właścicielowi konta. Co zrobić w takiej sytuacji? Tak naprawdę autor poradnika nie wie, czy jego teksty się tam znajdują, a próba zapłaty za nie mogłaby być uznana za prowokację. I byłaby po prostu niedorzeczna – płacenie za możliwość sprawdzenia, czy mój utwór jest nielegalnie udostępniany. Jednak problem jest realny i za sprawą Chomikuj.pl ludzie są pozbawiani dochodu ze swojej działalności, a pobierać za nią pieniądze może ktoś inny. Czy więc Acta 2 poradzą sobie z tym problemem i uniemożliwią działalność takim stronom i samo wykorzystywanie cudzych prac w celu zarabiania?

Protesty ku wolności naszej, a nie waszej

Strajki przeciwko unijnej dyrektywie zapowiedziane są w wielu miastach europejskich, między innymi w Polsce. W Niemczech, które paradoksalnie są, razem z Francją, głównym zwolennikiem wprowadzenia nowych przepisów, już się częściowo odbyły. 16 lutego tysiące Niemców wyszło na ulice Kolonii. Przypomina to protesty, które miały miejsce w 2012 roku i w które zaangażowała się grupa obrońców internetu o nazwie Anonymous. Wtedy ustawa nie weszła w życie, a jak będzie tym razem?

Europejskie rozporządzenie może mieć daleko idące konsekwencje. Czy będzie można dalej czytać wiadomości Google News? Czy będą się tam pojawiać mniejsze wydawnictwa, czy sami giganci medialni? Czy cenzura prewencyjna spowoduje ograniczenie wolności w Internecie? I w końcu czy ucierpią na tym zwykli użytkownicy, jak i firmy, prowadzące swoją działalność w sieci? Trzeba obserwować rozwój wydarzeń i czekać na głosowanie i wejście ustawy w życie. I choć na chwilę obecną, komentatorzy polityczni wróżą nam niewesołą przyszłość, pamiętajmy, że w kwestii buntowania się przeciwko ograniczeniom, ludzie z całego świata potrafią się zjednoczyć jak w żadnej innej sprawie.

Jak myślisz, jaki wpływ na Internet będzie miało Acta 2? Podziel się swoją opinią w komentarzu i udostępnij artykuł znajomym.