Reklama otacza nas od lat. Na większość z nich nie zwracamy tak naprawdę uwagi. Dlatego firmy czasem decydują się na ryzykowny krok i stawiają na kontrowersje. Ryzykowne posunięcie może przynieść wiele korzyści jak i pogrążyć markę. Zdarza się jednak i tak, że za kontrowersyjne uznajemy reklamy które z założenia za takie nie były uważane.

Przyjrzymy się na przykład ostatniej z reklam marki Tesco. Reklama, która przez ciężarną żonę podającą mężowi posiłek, miała reklamować usługi zakupów online, podzieliła odbiorców. Zdjęcie na pierwszy rzut oka przyjemne, uderzyło wielu, z których część postanowiła zbojkotować sklep i więcej nie robić w nim zakupów. Byli jednak tacy którzy nie zgadzali się z tą opinią. Rozgorzała gorąca dyskusja, o reklamie zaczęło się mówić.Niektórzy widzieli w niej szczęśliwego męża i szczęśliwą żonę podającą mężowi posiłek. Inni, widzieli udręczoną kobietę i mężczyznę który trzyma ją za pośladki. Chociaż nie żerowała ona na negatywnych emocjach dla niektórych ludzi stała się negatywna i obrazoburcza.

O cenie kontrowersji przekonała się firma Tiger. Kto z nas nie kojarzy ich reklamy z okazji rocznicy Powstania Warszawskiego. Wymowny gest i hasło: „Chrzanić to co było. Ważne to, co będzie” uraziło wiele osób. Pisały o tym gazety, mówili w telewizji. Firma zapłaciła za to swoją cenę. Publicznie przeprosili za reklamę i wpłacili pieniądze na fundację wspierającą powstańców. To złagodziło efekty reklamy, chociaż część konsumentów mimo wszystko nie potrafiła zapomnieć firmie tej sytuacji.Pojawiły się w mediach głosy, że firma tą reklamę wypuściła celowo/

Zabawę z kontrowersją podejmują czasem nawet giganci. W kwietniu tego roku Pepsi wypuściło nowy spot reklamowy. Reklama przedstawiała młodych protestujących ludzi do których w pewnym momencie dołącza piękna i popularna modelka. Puszka napoju staje się tutaj symbolem pokoju wręczanym policjantowi przez Kendall Jenner. Zarówno na niej jak i na koncernie nie pozostawiono suchej nitki. Pojawiły się nawet głosy oskarżenia o skopiowanie głośnych ostatnich scen do słynnego zdjęcia z protestu Black Lives Matter w Baton Rouge, na którym sfotografowana Ieshia Evans zostaje aresztowana przez policję. Firma oficjalnie przeprosiła z spot, podobnie jak u nas twórca Tigera, i zdjęła go ze swoich kanałów społecznościowych. Porażka tej reklamy sprowadza się do trywializowania poważnych problemów społecznych do puszki pepsi, samej w sobie będącej symbolem – konsumpcjonizmu.

Zdarzają się jednak wyjątkowe firmy, które prawie cały czas opierają swoje reklamy na kontrowersyjności. Taką firmą jest chociażby „Adrian” firma produkująca rajstopy. Byli na tyle odważni że otwarcie pokazują na swoich billboardach tematy w Polsce będące tabu. Jyoti Amge czyli najmniejsza kobieta świata, pozuje obok hasła: „Jestem najmniejszą kobietą świata, czy nie miałam prawa się urodzić?”, Anna Grodzka obok: „Każdy ma prawo być sobą” a Ilona Felicjańska podpisuje się pod hasłem: „Uzależniona nie znaczy gorsza”. I każdy billboard pokazuje się wtedy kiedy dany temat poruszany jest obecnie w mediach. I jak widać ich firma konsekwentnie utrzymuje się na rynku. Mając rzesze fanów których ,problemy przez nich poruszane, dotykają. Chociaż moim zdaniem reklamą z półleżącą na nagrobku modelką, która reklamuje pończochy, przekroczyli tą cienką granicę smaku.

Są również dookoła nas reklamy które reklamują z założenia kontrowersyjny produkt, jakim dla mnie, w oczach społeczeństwa jest wódka. Z jednej strony lubimy ją pić i korzystamy z niej przy każdej nadarzającej się chwili. Jednak reklamy takiego produktu pojawiają się rzadko bo jednak jest to produkt skierowany tylko dla dorosłych i kojarzy się z imprezowaniem i traceniem głowy. Zdarza się jednak że firma przedstawi taki produkt w sposób przyjazny i podkreślający wyjątkowość momentu picia alkoholu. Taka trudna sztuka udała się choćby producentom wódki Wyborowej. Ich spot wypuszczony niedawno opowiada o rodzinnej tradycji warzenia wódki. Nawiązuje według mnie do tradycji pępkowego, kiedy ojciec waży specjalną wódkę i chowa jedną do czasu jak urodzi się mu pierwszy wnuk. Tradycję kontynuuje jego syn. Wszystko przedstawione w tak przyjemny dla oczu i uszu sposób, że zgarnia sobie rzesze fanów. A firma pokazuje, że jak się chce to można.

Wydawać by się mogło że kontrowersyjne reklamy są lepiej zapamiętywane. Jednak należy pamiętać, że chodzi o to aby zapamiętać markę. Ten krok jest zawsze ryzykowny. Za taką reklamą zawsze wisi ryzyko utraty reputacji które może się ciągnąć przez lata. A granica między dobrym smakiem a totalnym dnem w kontrowersji jest bardzo cienka. Jedna wykorzystana w dobry sposób, w dobrym guście może pomóc w zwiększeniu sprzedaży i rozpoznawalności marki. Nie w każdej sytuacji sprawdza się zdanie “byle by mówili”.

Przypomniała mi się jedna reklama którą mi ostatnio pokazano. Jest ona świetnym przykładem że kontrowersyjnością można się bawić. Oczywiście jeśli odbiorca będzie miał dystans do siebie i podejmie zabawę. Podejrzewam że szybko znajdzie sobie przeciwników w osobach kobiet uciśnionych, i muszę przyznać że trochę na to czekam. Bo jak dla mnie wystarczy mieć odrobinę dystansu do siebie lub chociaż na chwilę poluzować sobie sznurki, a można sobie tą reklamą sprawić dzień.

Kliknij w link: http://uratujmistrzostwa.pl/